reklama

Madera - wyspa Ronaldo, Sissi i... Piłsudskiego

Madera to jeden z regionów autonomicznych w Portugalii i archipelag wulkanicznych wysp na Atlantyku, który odpowiada pod względem geograficznym archipelagowi hiszpańskich Wysp Kanaryjskich. Region Autonomiczny Madery jest integralną częścią Unii Europejskiej o statusie jednego z najbardziej oddalonych regionów na terytorium Unii (dalej jest kilka terytoriów zamorskiej Francji). Madera to wyspa „wiecznej wiosny” - często odwiedzana przez Polaków.

Wyprawa motocyklem na Gibraltar, cz. I

No to w drogę. W lutym tego roku, siedząc sobie wygodnie na kanapie i delektując się gorącą herbatą, pomyślałem, że skoro za kilka dni odbieram motocykl, to warto byłoby go gdzieś sprawdzić. Spojrzałem więc na Martę i zapytałem: - A może ruszymy na Gibraltar? - Odpowiedź brzmiała: - Jasne! Tylko, kiedy? - Uzgodniliśmy, że ruszamy na majówkę.

Lizbona to miasto wyjątkowe - raz odkryte przyciąga

Eu gusto Lisboa muito [z port. bardzo lubię Lizbonę] - Lizbona to miasto wyjątkowe. Pachnie świeżo wypieczonymi Pasteis de Nata, pysznymi kalmarami i dorszem. Jest też wyjątkowo panoramiczne - nie bez kozery najpopularniejsze miejsca skrywają nie tylko historyczny rys dotknięty trzęsieniem ziemi, a malownicze widoki za każdym razem zapierają dech w piersiach. Zawsze…

Podróże z anteną - weekend w Bratysławie

Bratysława to stosunkowo niewielkie miasto, mające około 430 tysięcy mieszkańców. Za to zachwyca zabytkową architekturą – wspaniałymi zamkami, kościołami i pałacami. Do Bratysławy można wybrać się w weekend, gdyż na jej zwiedzenie w zupełności wystarczą dwa dni. Dodatkowo ze względu na to, iż stolica Słowacji jest nietypowo położona, granicząc z dwoma państwami – na południu z Węgrami, a na zachodzie z Austrią, przy okazji można zobaczyć oddalony o godzinę drogi Wiedeń. Ja zdecydowałam się odwiedzić Bratysławę w okresie zimowym.

Arouca i Portal do Inferno - wrota do piekieł w Portugalii

Mocno potaniały bilety na loty do Portugalii, a szczególnie do Porto (latają tam Ryanair i Wizz Air). Samo Porto jest piękne, ale okolice na wschód od tego miasta są dla Polaków prawie nieznane. Porto jest odległe o około 55 km od małego miasta Arouca (40°56′N 8°15′W) i około 35 km od zachodniej granicy gminy Arouca, a tam warto zobaczyć Portal do Inferno czy Rio Paiva.

Batumi, ech Batumi: Gdzie te herbaciane pola?

Batumi to stolica Adżarii, jednego z bogatszych i bardziej rozwiniętych regionów Gruzji, miasto i port z rafinerią położone na wybrzeżu Morza Czarnego, około 17 km na północ od granicy tureckiej. Batumi jest jednak znane w Polsce z piosenki zespołu Filipinki z 1963 r., która zdobyła popularność w krajach socjalistycznych - wstawiliśmy nawet wideo z tą piosenką.

Podróże z anteną - Bukareszt i rumuńskie wybrzeże Morza Czarnego

Kontynuujemy relację z naszej rumuńskiej wyprawy, zapoczątkowaną w świątecznym wydaniu SAT Kuriera. Po przybliżeniu czytelnikom Transylwanii, przyszedł czas na obiecany Bukareszt i wybrzeże Morza Czarnego. W tej części nie zabraknie również informacji na temat miejscowej kuchni oraz telewizji w Rumunii. Zapraszamy do lektury!

Elektrownie wodne w okolicach Askim w Norwegii

Jeśli opowiadamy o okolicach norweskiej miejscowości Mysen, której piękno poznaliście w poprzednim artykule, warto wspomnieć też o zjawiskowych elektrowniach wodnych w okolicach Askim. Pierwsza z nich jest w Solbergfoss, małej wiosce położonej kilka kilometrów na północ od miasta Askim, na wschodnim brzegu rzeki Glomma. Wspomniana elektrownia została zbudowana w 1924 roku, a w 1918 roku utworzono tam linię kolejową Askim-Solbergfoss.

Norweskie miasteczko Mysen z fortem Høytorp

Gdzieś w okręgu Østfold, pomiędzy lasami i cudownymi jeziorami ukryło się w gminie Eidsberg miasteczko Mysen. Otaczające je wzgórza mienią się nocami setkami świateł z okien domów przyklejonych do zbocza. Zachwycają także o poranku, gdy mgła unosi się nad miastem, czy zimowymi wieczorami, gdy światło odbija się w iskierkach śniegu. Mysen jest cudowne, otoczone dziesiątkami pól uprawnych.

Nordkapp - Przylądek Północny w Norwegii

Zanim przeczytacie kolejną relację z mojej wyprawy do Norwegii, pragnę nadmienić, że sama idea podróżowania i życia w tym kraju urodziła się przypadkiem w Szwecji wiosną 2010 roku. Mieszkaliśmy wtedy z Edytą na jakiejś zapyziałej wsi pod Göteborgiem. Podjazd pod dom zimą to była istna masakra. Poza tym zero sklepów, sąsiedzi nie do pozazdroszczenia i brak słońca latem na tarasie (nie mam pojęcia, co za mądrala wybudował dom pod skałą ze stałym cieniem, ale skoro nie było gdzie, to i to było dobre). Emigracja to nie prezenty, hotele czy czerwone dywany. Wtedy to, podczas jednej z rozmów z rodziną Edyty, okazało się, że mamy wspólne marzenia z jej szwagrem, który jest zawodowym przewodnikiem i zawsze chciał pojechać na ostatni skrawek ziemi na północy - Nordkapp.
Idź do strony
 
progress gif
reklama
reklama